Michał Śmielak „Śnieg przykryje”
23 grudnia 1999 roku Ryszard Pawlicki wyrusza do lasu po choinkę i znika bez śladu. Rodzina organizuje poszukiwania, jednak mężczyzny nie udaje się odnaleźć. Dokładnie po dwudziestu pięciu latach od zniknięcia, Ryszard wraca do domu i zachowuje się, jakby do tego zniknięcia nigdy nie doszło. Halina, jego żona, natychmiast powiadamia ich syna, który jako policjant, od lat starał się ustalić, co wydarzyło się tamtej grudniowej nocy. Tymczasem Ryszard trafia do szpitala, gdzie zajmuje się nim doskonały neurolog, bo tak się składa, że Ryszard nie pamięta nic z ostatniego ćwierćwiecza.
Dawno nie czytałam tak nietypowej książki. Już pierwsze strony wpędziły mnie w osłupienie, a potem… potem było jeszcze lepiej. Michał Śmielak wspiął się na szczyt kryminalnego warsztatu tworząc oryginalną zagadkę, ale też porusza w książce trudne społecznie tematy. Bo prócz tego, że mamy świetną opowieść kryminalną, są też watki dotyczące przemocy domowej i szeroko rozumianych uzależnień. To lektura wciągająca, ale też w pewnym albo może raczej dużym stopniu – smutna opowieść o rzeczywistości wielu rodzin – zarówno w Polsce lat 90tych, jak i tej współczesnej. „Śnieg przykryje” polecam każdemu miłośnikowi kryminałów, ale szczególnie tym, którzy lubią akcent psychologiczny i społeczny w czytanych historiach.
Książka dostępna w Czerwonaku i Owińskach.
Izabela Nowak
