Tajemnice Dziewiczej Góry
Dziewicza Góra to jedno z najbardziej znanych, a zarazem tajemniczych miejsc w naszej gminie. Krążą legendy o zamku, o rycerzu zaklętym w niedźwiedzia, o klasztorze i przejściach podziemnych. Czy w tych historiach jest jakieś ziarno prawdy?
Zaczarowany rycerz
Dziewicza Góra, zwana też Górą Anny, jest najwyższym szczytem na terenie Puszczy Zielonki (liczy 144,9 m n.p.m.). Nic dziwnego, że dawniej była traktowana jako miejsce szczególne i opowiadano o niej wiele niezwykłych historii. Wśród nich najbardziej znana jest ta mówiąca o zaczarowanym rycerzu. Młoda dziewczyna o imieniu Anna miała niegdyś napotkać w lesie niedźwiedzia z przebitą łapą. Mimo strachu pomogła zwierzęciu, opatrując ranę. Wtedy niedźwiedź zamienił się w rycerza, poślubił dziewczynę, a na jej cześć górę, na której się spotkali, nazwano Górą Anny. W wersji zanotowanej przez Tadeusza Piszczka na rycerza polskiego rzucił zaklęcie wojownik brandeburski podczas potyczki, która miała tu miejsce po śmierci Przemysła II.
Cysterki na Dziewiczej Górze?
Na Dziewiczej Górze lub w jej pobliżu miał istnieć też klasztor, a – według innych wersji – zamek. Klasztor miał być związany z cysterkami owińskimi, do których należały te tereny. Legenda głosi, że część zakonnic została zesłana do samotni na szczycie góry, aby odpokutować za swoje grzechy. Podobno nie okazały jednak wystarczającej skruchy, za co zostały zabrane przez złe moce, a sam klasztor się zapadł. Mówi się też, że Dziewicza Góra była miejscem, gdzie siostry zbierały czerwca polskiego – owada, z którego wytwarzano czerwony barwnik.
Według relacji spisanych przez Zofię Poznańską w pobliżu Dziewiczej Góry były przejścia podziemne, które pięły się ku górze. Mieszkanka Kicina, urodzona pod koniec XIX wieku, wspominała, że:
Na Dziewiczej Górze dworek myśliwski przebudował von Treskow. Dawniej było mieszkanie Cysterek. Przy łąkach na prawo od dworku na wzgórzu nad łąkami był urządzony piękny ogród, pod górką w lesie w kierunku Czerwonaka jest zapadlisko z gankami.
Z kolei inny mieszkaniec twierdził, że:
W okolicach Dziewiczej Góry w XVII wieku znajdował się zamek, który zajmowała pewna grupa sióstr Cysterek pod przewodnictwem przełożonej matki Anny. Od tego imienia Dziewicza Góra nazywała się przez pewien czas Górą Anny. Zamek ten się zapadł. W miejscu gdzie stał są jeszcze widoczne pewne ślady jego istnienia.
Niestety, nie ma potwierdzonych źródeł wskazujących na zamieszkiwanie okolic Dziewiczej Góry przez cysterki. Nie udało się dotrzeć do wzmianki o samotni, do której siostry miały być odsyłane za łamanie zakazów zakonnych. Jak podają Olga Krause-Matelska i Wojciech Matelski, w XV wieku w klasztorze doszło wprawdzie do rozluźnienia reguły, w związku z czym interweniowały wyższe władze zgromadzenia. Ustawa kapituły generalnej zakonu nakazała siostrom naprawę sytuacji. Nie podjęto jednak żadnych kroków mających na celu odizolowanie nieposłusznych zakonnic.
Trudno też znaleźć informacje o zbiorach czerwca polskiego, które miały się tu odbywać. Pewną wskazówką może być obecność na Dziewiczej Górze czerwca trwałego – rośliny, na której rozwijają się te owady. Czerwonak miał być jednym z miejsc, z którego dostarczano barwnik w czasach jego największej eksploatacji. Brakuje jednak danych na temat roli klasztoru w tym zakresie. Nie da się więc też stwierdzić, czy w okolicach góry istniały jakieś zabudowania gospodarcze związane ze zbiorami czerwca czy wytwarzaniem barwnika.
Obóz jeniecki
Jest jednak inny trop, który może uzasadniać istniejące w tym miejscu pozostałości. Według relacji zebranych przez panią Zofię, pod Dziewiczą Górą znajdował się obóz jeniecki utworzony przez Niemców podczas I wojny światowej. Lokalni gospodarze pomagali jeńcom, przemycając dla nich jedzenie. Mówiła o tym mieszkanka, która miała te informacje od swojej babci:
W I Wojnie św[iatowej] w lasach Dziewiczej Góry po lewej stronie było zagrodzone duże miejsce w którym byli zlagrowani rosyjscy niewolnicy. Mieli wielki głód. Za podanie im żywności ludzie otrzymywali od nich koszyczki, ptaki, samoloty bardzo artystycznie z drzewa i kory wykonane. Jeńcy rosyjscy budowali szosę przez las do Dziewiczej Góry. Jeńcy francuscy byli lokowani u gospodarzy niemieckich do prac polowych.
Już wówczas na szczycie Dziewiczej Góry miała stać wieża obserwacyjna. Informacje o istnieniu obozu jenieckiego zawarto też w publikacji Historia wsi Czerwonak – jak piszą autorzy:
W latach I wojny światowej okolice Dziewiczej Góry były ośrodkiem skoszarowania jeńców rosyjskich i francuskich, których zatrudniano przy budowie drogi, a także w nowo postawionym tartaku. Angażowano ich też do pomocy w okolicznych gospodarstwach rolnych. Baraki jenieckie rozebrano po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.
Czy ruiny będące pozostałością po obozie jenieckim zostały później powiązane z legendą dotyczącą obecności cysterek? Czy jednak są związane z klasztorem? To nadal niestety pozostaje tajemnicą.
Joanna Hajdrych
Źródła informacji:
- Archiwum Gminnej Biblioteki Publicznej im. Zofii Poznańskiej w Czerwonaku (wspomnienia mieszkańców gminy);
- Olga Krause-Matelska, Wojciech Matelski, „Cysterki i zapadnięty zamek”, I Wiesz Więcej – Biuletyn Informacyjny Mieszkańców Gminy Czerwonak, Numer 11/2024 (220), s. 16-17; „Czerwony barwnik spod Dziewiczej Góry”, I Wiesz Więcej – Biuletyn Informacyjny Mieszkańców Gminy Czerwonak, Numer 1/2026.
- Marek Rezeler (red.), „Historia wsi Czerwonak zapisana w dokumentach, kronikach i starych fotografiach”, Czerwonak 2013.
